Pragnę przypomnieć, co się działo w ciągu 4 dni niesamowitej całonocnej zabawy na terenie jednostki wojskowej i całego miasta Węgorzewa. Zacznijmy od początku. Na dworcu w Giżycku czekał na nas specjalny festiwalowy RockBus, który zawiózł nas prosto pod pole namiotowe (urządzone prawie w centrum miasta!).
Polana ładna, tylko stwierdzenie organizatorów „bezpłatne pole namiotowe z pełną infrastrukturą” wydaje się lekko przesadzone – skoszona trawa i dwa toitoi’e… No ale obiecali, że za rok będzie lepiej :). Bardzo miłym gestem zaskoczyło festiwalowiczów wojsko rozdając gościom darmowe, ciepłe posiłki! Służby porządkowe również były nastawione przyjaźnie. Czekamy na pierwszy koncert…
Rozgrzewka…
W pierwszym dniu pojawiło się na scenie 8 zespołów znanych węgorzewskiej publiczności z poprzednich edycji festiwalu. Koncert pod tytułem „A jednak coś po nas zostanie” rozpoczęła grupa KOD. Następnie Piotruś Pan i Zaraza. Pojawił się laureat zeszłorocznego konkursu, zespół Contra, który zaprezentował repertuar bardzo zróżnicowany stylowo – przez co wielce ciekawy! Dog Family, a następnie grupa na którą czekała spora część widowni – Kangaroz! Muzycy tej formacji jak mało kto potrafią zaskoczyć granym repertuarem – coveru Tatu, czy Just5 chyba nikt się nie spodziewał ;). Rozbawiona młodzież nie chciała wypuścić grupy ze sceny. Okrzyki „Kangaroz” oraz „Olsztyn” (stamtąd pochodzi grupa) słyszalne były jeszcze podczas koncertu następnej grupy, którą był Paranormal. Zespół zaprezentował bardzo ciekawe nowatorskie brzmienie, ze sporą dawką elektroniki.
Wielkim nieobecnym był Skiba (Big Cyc), który kilkukrotnie (m.in. w zeszłym roku) prowadził wszystkie koncerty, zapowiadał wykonawców i skutecznie rozbawiał widzów. W tym roku zastąpił go Robert Szymański (Sexbomba) – jako wyjaśnienie tego stanu rzeczy usłyszałem, że to „decyzja organizatora”, lecz nieoficjalnie dowiedziałem się, że Skiba zażyczył sobie zbyt wygórowaną gażę, na którą organizatorów stać nie było. Reakcja publiczności była jednoznaczna. Hasło: „my chcemy Skibe!” skandowane były przez co bardziej „rozluźnioną” część widowni. Aby się zrewanżować pan Szymański postanowił nie pokazywać na scenie swojej dupy – czego publiczność tak bardzo domagała się w ciągu wszystkich 4 dni trwania festiwalu ;).
Metalowo…
Drugi dzień festiwalu i pierwsza część koncertu „Krok W Rock”. Na początku zaprezentowało się 11 zespołów konkursowych, w tym: 100% Bawełny, Analog, Tuesday, Kevin Arnold, Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach. Różne podejścia do muzyki i do publiczności. Ciekawe brzmienia i prezentacje pomysłów ludzi z całego kraju. Konieczność organizowania takich konkursów jest niepodważalna! Ruszyła również mała scena (prawie w centrum miasta), na której zagrały zespoły, którym nie udało się zakwalifikować do konkursu).
Koncert gwiazd rozpoczął Sweet Noise (warto przypomnieć: laureat konkursu z 1994 r.). Istnieje opinia, iż jednym z nierozłącznych atrybutów festiwalu w Wegorzewie jest ulewny deszcz. Publiczność poczuła to właśnie podczas koncertu SN, lecz nie było to szczególnie uciążliwe. Przy wielkim show, jaki zespół zaprezentował, deszcz stał się elementem scenicznego przedstawienia. Po wspaniałym i niezwykle efektownym koncercie Ludzi Cienia na scenie pojawił się zespół Hunter. Występ równie udany, co poprzednika: muzycy w maskach, zatrudnieni aktorzy, efektowne światła – wszystko to dopełniało treści utworów. Po Hunterze nastąpiło mocne granie w wykonaniu Corruption, a później już tylko Quo Vadis – bardzo ciężka odmiana punk’u, wysłuchana w towarzystwie elitarnej punkowej młodzieży ;). Koncert bardzo udany, zakończył się około 4 nad ranem… ten progresywny rock sprawił, że spało się naprawdę słodko! ;).
Rockowo…
Trzeci dzień festiwalu, druga część koncertu „Krok W Rock”. Na początek zespoły konkursowe, m.in.: Jim Loveski, Robotix, Chainsaw, Ametria. Szczególnie ciekawie zaprezentowali się zespół 100 Twarzy Grzybiarzy określając gatunek granej muzyki jako „kozi-metal-power” – cokolwiek miałoby to znaczyc ;). Zaś Kuśka Brothers przedstawiła się następująco: „Jesteśmy Kasia Kowalska i gramy new-metal”. Było to o tyle ciekawe, że Kasia Kowalska miała wystąpić na tej samej scenie 1.5 godziny później :). Jej występ może nie podobał się muzykom z Kuśki, ale większość publiczności była raczej zadowolona. Sięgnęła po utwory z całego swojego dorobku i w towarzystwie wyśmienitych muzyków (m.in. Wojciech Pilichowski na basie) zaprezentowała je poprostu świetnie. Szkoda tylko, że nie potrafiła darować sobie scenicznych kłótni z technicznymi i niektórymi muzykami – wprawdzie publiczność udawała, że tego nie widzi, ale mnie osobiście popsuło to nastrój. Po Kasi na scenie zaczął montować się znany wszystkim i niezwykle w Węgorzewie oczekiwany zespół Hey! Koncert bardzo dobry (chociaż widziałem już zespół w lepszej kondycji ;). Pretensje można mieć jedynie do obsługi technicznej (może Kasia K. słusznie na nich nakrzyczała? ;), która maksymalnie dezorientowała zespół i zmuszała do długich przerw między utworami. Być może właśnie dlatego zespół nie zdecydował się na żaden bis.
Po długim i nieskutecznym oczekiwaniu na powrót zespołu Hey, na scenie pojawiło się Cool Kids Of Death. Grali bardzo chaotycznie, momentami wydawało się, jakby chcieli zagrać wszystko co muszą jak najszybciej i odjechać do hotelu na lepszą imprezkę ;). Około godziny 3:00 na scenie pojawił się ostatni zespół tego wieczoru Oxy.Gen. Bardzo ciekawa mieszanka różnych brzmień i stylów. Szkoda tylko, że tak późno… ale co tam – rock it!
Finał…
Dzień czwarty – ostatni, koncert „Union Of Rock”. Rozpoczynają trzy zagraniczne kapele: Lipo (Francja), Ewerlaunch (Niemcy), Angrapa (Rosja). Najwyraźniej w duchu akcesji do Unii Europejskiej, organizatorzy postanowili zaprosić zespoły spoza polskiej granicy ;). Po krótkim rozruszaniu publiczności nastąpił bardzo ważny moment odczytania protokołu jury z prowadzonego od dwóch dni konkursu.
Jury, w którym zasiadał m.in. Piotr Mohamed „Glaca” (Sweet Noise), zdecydowało przyznać pierwsze miejsce zespołowi Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach (ze Świebodzina). Zespół otrzymał 10000 PLN od burmistrza Węgorzewa, sesję nagraniową od Radia Olsztyn oraz maksisingiel od Centrum Fonografii Polskiego Radia. Jednak prawdziwym zwycięzcą okazał się zespół Analog (z Warszawy), któremu przyznano drugie miejsce (wydawnictwo płytowe od Polskich Nagrań oraz sesję nagraniową od Studia X w Olsztynie), nagrodę dziennikarzy (beczka piwa :) oraz nagrodę publiczności (również beczka piwa :). Trzecie miejsce przyznano zespołowi Kuśka Brothers (z Olsztyna), a ich nagroda to opieka menedżerska i singiel od Cosmic Records. Dodatkowo wyróżniono gitarzystę zespołu Robotix – Michała Marciniaka. Najlepszy gitarzysta otrzymał nowe wiosło! Po odczytaniu werdyktu na scenie zagrał Kombajn oraz Analog, zaś dziennikarzy zapędzono do biura prasowego na spotkanie z organizatorami. Biorąc pod uwagę trwający właśnie koncert laureatów, spotkanie akurat w tym momencie wydało nam się mało interesujące ;). Warte zapamiętania (i przekazania) były dwa szczegóły: festiwal odbędzie się za rok na 100% oraz, że planują ściągnąć na przyszłoroczną edycję „zachodnią gwiazdę dużego formatu”!
Ostatni koncert gwiazd rozpoczął zespół Chicherina (Rosja), znany z przeboju „Tu-Lu-La” i okrzyknięty przez organizatorów „rockowym anty-Tatu”. Następnie na scenie pojawiła się największa sława tej nocy: Robert Gawliński z zespołem Wilki. Przedstawili utwory z przekroju całej twórczości swojej, jak również solowej Roberta. Koncert niezwykle udany. Po półtorej godzinnym występie nastąpił czas na ostatnią gwiazdę zagraniczną Noca Deń (Słowacja). Następnie polski zespół Negatyw. Festiwal zakończył koncert zespołu Husky. Czyli krótko mówiąc zakończenie iście w stylu „nowa muzyka„. Następnego dnia pole namiotowe było już prawie puste. Również ja z wielkim żalem opuściłem Węgorzewo i już w powrotnym autobusie myślami byłem na przyszłorocznym festiwalu!