Nie przypuszczałam, że może istnieć coś tak dziwnego, jak posadzki mineralne czy żywice epocośtam…
I nie zależało mi na tej wiedzy, dopóki mój Misio nie zainteresował się niekosztownym odświeżeniem mieszkania. Koszmar na czterech kółkach, jak to nazywam jego wóz dostawczy, wozi go na dodatkowe wykłady z tego zagadnienia i zawsze po powrocie nie daje mi zjeść w spokoju kolacji, zamęczając mnie tematami wykładów.
“Posadzki mineralne, żywice epoksydowe, żywice poliuretanowe…” zawsze wtedy słucham tego i innych rzeczy, które mnie, jako zatwardziałej humanistki, nie interesują nawet trochę.
Jedynym plusem całej sytuacji jest to, że teraz mam na tygodniu kilka wolnych wieczorów
Zapraszam psiapsiółki, wcinamy ciacha, popijamy kawką i jest bardzo miło. Mam też wolny telewizor, to możemy oglądać do woli romansidła na kanale “Romantica” i nikt mi nie stęka nad uchem, że to kiepskie czy do bani. Jakby jego zajęcia były lepsze…
Przeraża mnie tylko, że on w końcu będzie chciał sprawdzić wiedzę teoretyczną w praktyce i zacznie coś skrobać przy naszym domostwie… Wolę nie myśleć o tych tygodniach dudnienia, stukania i latającego wszędzie tynku przy akompaniamencie jego przekleństw…
Posted in Dom i ogród |


